Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lutego 2012

Recenzja podkładu Pure Minerals z Artdeco, czyli jak bardzo pokochałam minerałki.

Dzisiaj trochę z inne strony, nie będzie przechwałek ani porad. Dzisiaj czeka nas Was cieplutka jeszcze recenzja podkładu mineralnego firmy ArtDeco. Może zacznę od tego, że jak już mówiłam dostałam go przy okazji warsztatów z wizażu. Był zachwalany i uwielbiany przez naszego prowadzącego wizażystę. Jako podkład, jako fixer, jako puder. Ucieszyłam się więc bardzo, że będę mogła go wypróbować.



Teraz kilka słów od producenta.
Posiada krycie klasycznego podkładu i jedwabistą matową konsystencję z materiałów sypkich.
Daje bardzo naturalny wygląd świeżej, odżywionej i promiennej skóry. Zawiera wysokiej jakości kompleks mineralny cynk i magnez. Jest przeznaczony do każdego rodzaju skóry, od wrażliwej do tłustej cery.
Bez talku, wosków i oleju. Dwutlenek tytanu i tlenek cynku chroni skórę przed UV. Nie zatyka porów. Bezzapachowy.
źródło: artdeco.de/en/

Skład:
Zinc Oxide, Aqua (Water), Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Ascorbyl Palmitate, Lysine, Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Zinc Chloride, Sodium Chloride, Potassium Sorbate, [+/- Mica, Bismuth Oxychloride, Iron Oxides, Titanium Dioxide].



Jest dostępny w pięciu kolorach, ja jestem w kolorze nr. 4.



Moja opinia:
Do tej pory niewiele wspólnego miałam z kosmetykami mineralnymi, mój pierwszy puder który kupiłam (chyba z Rimmela) nie zachwycił mnie, bo nie sprawdzał się nawet jako puder sypki. Od tej pory miałam do nich duży dystans. Jednak kiedy podczas pokazu kosmetyków ArtDeco ich Makeup Artist używała go dość często i bardzo zachwalała. Więc kiedy tylko dostałam go w swoje łapki postanowiłam się przekonać.



Opakowanie: Puder znajduje się w dość solidnym, okrągłym pudełeczku z sitkiem. Wykonane jest z plastiku, ale estetyczne i poręczne. Na wieczku znajduje się tylko nazwa firmy.

Skład: Tutaj nie jest zbyt kolorowo. PARABENY i to na samym początku listy. Kosmetyk niby naturalny i zdrowy dla skóry, ale może wywoływać podrażnienia. Na szczęście u mnie się nie pojawiły.

Efekty: Dość dobrze kryje, w zależności od ilości nałożonego pudru. Wyrównuje koloryt skóry i daje satynowe wykończenie. Naprawdę w tym przypadku bardzo byłam zaskoczona jego jakością i trwałością. Długo utrzymuje się na skórze twarzy i zapewnia jej świeży, naturalny wygląd.
Zastosowany na podkład dobrze go utrwala, jest praktycznie nie do starcia. Mimo, że mój kolor nie jest na najjaśniejszy, a należę do bladziochów to dobrze wtapia się i dopasowuje do koloru skóry.



Efekt przed i po.

Plusy:
+ dobre krycie  
 + mnie nie uczulił
+ ładnie się wtapia w skórę
+ utrwala makijaż
+ nie ma zapachu
+ dobrze zmielony

Minusy:
- cena (ok. 90zł)
- dostępność (chyba tylko w Douglasach i sklepach internetowych)
- skład nie jest najlepszy

Ocena: 7/10

Lubicie kosmetyki mineralne? Miałyście kiedyś ten podkład? 

niedziela, 27 listopada 2011

Krótka recenzja, tym razem nie kosmetyczna



Dzisiejsza notka jest bardzo spontaniczna. Niedawno wróciłam z kina i chciałam przedstawić Wam krótką recenzję filmu, który widziałam. Mianowicie najnowszej polskiej komedii romantycznej „Listy do M.”. Chyba to ten nastrój przedświąteczny zaczął na mnie działać i muuuuzyka! Ale nie mogę przestać się uśmiechać. Tyle ciepła i radości wlał we mnie ten film.

Na duży ekran powrócił młody Stuhr, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk którego nigdy dość i Roma Gąsiorowska. Jak dla mnie jedni z najlepszych polskich aktorów, chociaż może wcale się nie znam.

Bohaterowie wprowadzają nas w świat ludzkich uczuć, emocji, często tragedii rodzinnych. Wydają się być zupełnie tacy jak my na co dzień. Kłopoty w pracy, w rodzinie i przede wszystkim zgubienie sensu miłości i świąt. Mnóstwo zabawnych, ale i wzruszających sytuacji. Prześmieszne teksty i mądre przesłanie. Żeby pomagać, żeby wybaczać, żeby kochać mimo wszystko…
Klimatem wpisuje się w film „To właśnie miłość” i wielu mówi, że jest na nim wzorowany. Mi to nie przeszkadza. Napełnia pozytywną energią. ;)

Widzieliście już może ten film? Jak wrażenia? Lubicie polskie komedie?

niedziela, 13 listopada 2011

Moi kosmetyczni ulubieńcy cz. 1

 Bycie studentką kosmetologii wiąże się ź pewnymi prawami, jakimi zaczyna rządzić się nagle twój świat. Nie mając wyjścia zaczynasz je akceptować, później nawet lubić. Zboczenie zawodowe? Można tak to nazwać. Miłość? Wyjdzie na to, że jestem materialistką, ale tak.
Kosmetyki. W ilościach dużych, czasami nie do końca potrzebnych.
Kremy, kremiki, balsamy, pomadki, podkłady, pomadki, kredki, cienie, tusze…  Bez niektórych naprawdę nie byłabym w stanie przetrwać nawet paru dni. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć Wam o moich ulubieńcach, którzy są ze mną zawsze. Trudno mi było wybrać tylko KILKA wybitności z całej mojej gromadki, ale do dzieła!

Pierwsze co wpadło mi do głowy to:
REVLON ColorStay Makeup dla skóry suchej i normalnej
Wielu dobrze znany podkład marki Revlon. Mój ma kolor nr 150, czyli Buff Chamois i przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej. I nie pytajcie mnie skąd wzięła się nazwa, bo nie mam pojęcia. Moje próby jej tłumaczenia były co najmniej rozczarowujące. Bardzo naturalny kolor, lekko ziemisty dla kobiet o jasnej karnacji. W lecie miałam go w kolorze o ton ciemniejszym, czyli 180 Sand Beige.
Co dla mnie jest najistotniejsze jest to podkład, który ma doskonałe krycie co pozwala mi ukryć widoczne na twarzy naczynka, a jednocześnie wygląda bardzo naturalnie. Nie widać go, więc nie tworzy efektu maski. Mimo, że zawiera sylikony nie zauważyłam żeby zapychał moją skórę. Może to dlatego, że mam raczej suchą cerę, ale używają go też moje siostry i nic podobnego się nie stało.
Często polecam go także osobom, które pytają mnie o idealny podkład, który nie znikałby po kilku godzinach ź twarzy. Jego dużą zaletą jest trwałość.
Dłuższej recenzji ź pewnością jeszcze się doczekacie.



Paletka cieni mineralnych Sleek Makeup Divine
Posiadam na razie jedną w kolorze Storm, ale przymierzam się też do zakupu kolejnej tym razem w żywszych kolorach. Podejrzewam, że mój wybór padnie na Acid lub Me, myslelf& eye.
Paleta zawiera 12 dobrze napigmentowanych cieni  w bardzo naturalnych odcieniach różu, brązów i złota. W sam raź do makijażu dziennego. Trzy cienie są matowe, reszta jest perłowa. To jedyny jej minus – jeśli ktoś nie lubi „świetlistego” makijażu raczej nie będzie do końca zadowolony. Ale mi błyszczenie nie straszne. Lubię ją za trwałość i łatwość nakładania cieni.




Ciąg dalszy nastąpi niedługo. Jednak teraz muszę przygotować się na jutrzejsze zajęcia ź oczyszczania skóry z użyciem produktów firmy Gernetic.
Do napisania niedługo!
- See more at: http://blogujteraz.blogspot.com/2013/02/jak-wstawic-wysuwany-like-box.html#sthash.ZurATCOE.dpuf